Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Piękna trasa, niesamowita, metafizyczne przeżycia zapewnione, ale trzeba się trochę przygotować i liczyć na dobrą pogodę. Należy zacząć od uzyskania zezwolenia na wycieczkę w Oficina del Parque Nacional C/ Emilio Calzadilla, nº 5 - 4ª planta Santa Cruz de Tenerife tel. 922 290129 - 922 290183 Fax: 922 244788. W przeciwnym razie strażnik nie wpuści nas na szlak. Poza tym trzeba zapewnić sobie możliwość powrotu, na przykład zostawić samochód w Mirador de „Las Narices del Teide" (parking przy drodze z Boca Tauce do Chío) a drugim dojechać do dolnej stacji kolejki, czynnej codziennie od 9 do 16. Jeśli nie ma wiatru ani chmur pokrywajacych szczyt Teide i Pico Viejo (3134m) możemy kupować bilety na górę. W kilka minut pokonujemy ponad 1000 metrów różnicy poziomów między dolną i górną stacją kolejki. Spadek ciśnienia objawia sie zatkaniem uszu a zmniejszona ilość tlenu w powietrzu prowokuje przymusowe ziewanie. Wysiadamy na wysokości 3550m, 1051m wyżej niż Rysy.

 

Teraz bedziemy głownie schodzić. Kierujemy się ułożoną z kamieni ścieżką  biegnącą w prawo (stojąc plecami do szczytu Teide). Przechodzimy pod linami kolejki i po 10 minutach dochodzimy do punktu widokowego z tablicą informacyjną. Stąd też mamy możliwość obejrzenia z daleka olbrzymiego krateru Pico Viejo (Stary Szczyt). Choć wydaje się znajdować dość daleko dojdziemy do niego bez trudu w ciagu półtorej godziny. Ścieżka zaczyna się przy punkcie widokowym i biegnie polem czarnej lawy w dół, w kierunku krateru. Szlak jest oznaczony rozmieszczonymi nierównomiernie zielonymi tabliczkami z numerem 9. Jest to najmniej wygodny odcinek drogi, większość kamieni porusza się pod ciężarem stopy, piasek powoduje ślizganie się butów a efekt wysokości powoduje lekkie zawroty głowy. Ścieżka chwilami jest słabo widoczna lub zanika, należy kierować sie w stronę krateru i w dół, odradzam schodzenie we mgle, łatwo się zgubić a widoków nie będzie.

Po godzinie schodzenia polem lawy dochodzimy do obszaru pokrytego żółtymi drobnymi kamyczkami. Tutaj ścieżka jest już bardzo wyraźna i wygodna. Warto od czasu do czasu przystanąć nie tylko dla zaczerpnięcia świeżego powietrza, ale również żeby zlokalizować w oddali inne wyspy. Największa Gran Canaria po lewej stronie, po prawej La Palma ze swymi dwoma garbami a na wprost, na wyciągnięcie ręki Gomera i za nią maleńka wysepka Hierro. Kolejne 30 minut bardzo łagodnego zejścia i znajdujemy sie już u podstawy krateru. Scieżka rozwidla się. Wybieramy odnogę w prawo w górę, prowadzącą w cięgu 5 minut na krawędź i dalej posuwamy się krawędzią w kierunku wskazówek zegara, podziwiając po drodze ten cud natury o średnicy 1km, co kilka kroków zmieniający swe oblicze i odsłaniający kolejne fragmenty morfologii zazdrośnie strzeżone przed ciekawskim wzrokiem... Okrążanie krateru to kolejne pół godziny spaceru. Po znalezieniu się na przeciwległym krańcu krawędzi odnajdujemy ścieżkę biegnącą zygzakami w dół i nieco w prawo w kierunku widocznej w oddali nitki szosy. Nieco bliżej w dole na stoku Pico Viejo widać czarny krater Narices del Teide, miejsce ostatniej historycznej erupcji z roku 1798. Schodząc ominiemy go z prawej strony.

Przy zejściu ponownie wzmagamy czujność. Podłoże stanowiące mieszaninę wulkanicznego żużlu, piasku i drobnych kamieni jest niestabline i łatwo o kontuzję. Na tym odcinku ścieżka jest dość dobrze widoczna. Zmierzamy w kierunku coraz lepiej widocznego pofałdowanego obszaru barwy brązowordzawej z licznymi małymi wulkanikami. Z góry widać dobrze jasną kreskę  szlaku biegncego miedzy nimi. Po dojściu do dużego (choć nie tak dużego jak Pico Viejo), głebokiego i o urwistych ścianach krateru droga ponownie rozwidla się. Tym razem wybieramy lewą odnogę i zagłębiamy się w ksieżycowy pejzaż wulkaniczny. Szlak wije się łagodnie pomiędzy kolejnymi kopczykami. Jest dobrze wydeptany i nie ma mowy o zgubieniu drogi. Pojawia się więcej roślinności i więcej tabliczek z numerem 9. Krzaki podobne na pierwszy rzut oka do naszej kosodrzewiny to retama, pokrywająca sie wiosną białawymi kwiatami o charakterystycznym zapachu. Szosa widoczna z góry tymczasowo ginie nam z oczu, by pojawić się ponownie juz całkiem blisko. Po dojściu do sosnowego zagajnika szlak zakręca w lewo i biegnie równolegle do szosy w kierunku parkingu. Dochodzimy do kresu wędrówki. Wszystko trwało około 6 godzin. Było przepięknie...